Poranek przyszedł cicho, jakby na paluszkach, otulając Las Mądrości miękkim światłem.
Tuż przy grubym pniu rozłożystego drzewa, tam gdzie mech jest zawsze miękki, stał domek Liska Dobruskа. Niezbyt wysoki, z małym tarasem i schodkami oplecionymi korzeniami.
W gniazdku nad okienkiem ćwierkały wróbelki, a w środku domek pachniał jak miód malinowy i trawka po deszczu.
Lisek przeciągnął się na łóżku z szyszek i miękkich liści, ziewnął głośno i zerknął na biały plecak z żółtym pamiętnikiem, jak zawsze gotowy na przygodę.
– Dziś… dziś chyba coś się wydarzy – mruknął, poprawiając zieloną chustkę na szyi.
Zsunął się po schodkach i poczuł pod łapkami chłodną rosę i miękki mech. W oddali rozległo się znajome chlup-chlup — to Pluskające Bagienko zapraszało do zabawy.
Tego ranka Lisek postanowił odwiedzić Żabkę Fajtłapkę. Gdy tylko dotarł, Żabka już czekała i podskakiwała z radości.
– Dziś budujemy tratwę! – zakrzyknęła. – Ale najpierw… jagodowe ciasteczka!
Lisek aż zamruczał z zachwytu i sięgnął po jedno, ale…
– Stooop! – rozległ się głos zza trzcin. – Macie brudne łapki!
Z zarośli wyskoczyła Mrówka Pomocówka, machając łapkami.
– Widzieliście, ile błota? Tak się nie je ciastek!
Lisek spojrzał na swoje łapki. Były całe w błotku, trawie i leśnych paprochach. Żabka też zerknęła na swoje i lekko się zawstydziła.
– Ale to tylko błotko… – pisnęła.
– A w błotku mogą się czaić groźne zarazki – powiedziała Mrówka. – Idziemy do Leśnego Laboratorium! Sówka Wiedzulka wam coś pokaże.
W domku pod Dębem Mądrości, pachnącym suchymi liśćmi i malinową herbatką, Sówka czekała już z uśmiechem.
– Zerknijcie przez magiczne szkło – powiedziała. – Widzicie te malutkie stworki? To zarazki. One lubią, jak ktoś zapomina o myciu łapek.
Lisek i Żabka aż wstrzymali oddech.
– A jak się ich pozbyć? – zapytała Żabka.
– Woda i mydło to wasze czarodziejskie zaklęcie! – zaśmiała się Sówka.
Wszyscy razem poszli do strumyka. Mrówka rozdała pachnące mydełka – jedno o zapachu mięty, drugie poziomek. Sówka pokazała, jak dokładnie myć łapki: z góry, z dołu, między palcami, aż po nadgarstki.
– Teraz jesteście gotowi na ciasteczka i tratwę! – powiedziała z uśmiechem.
Po powrocie nad Bagienko, ciasteczka smakowały jeszcze lepiej, a łapki pachniały jak leśna łąka.
Wieczorem, gdy niebo zrobiło się złote, a powietrze ciepłe jak herbatka z miodem, Lisek wrócił do swojego domku. Usiadł na tarasie, spojrzał na niebo, wyjął żółty pamiętnik i zapisał:
„Dziś nauczyłem się, że czyste łapki to supermoc, która chroni przed choróbkami.”
Zamknął pamiętnik, ziewnął szeroko, wtulił się w swój futrzany ogonek i zasnął… a za oknem wiatr grał spokojną kołysankę.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które utrwalą sens bajki:
– Czy Ty też pamiętasz, żeby myć rączki przed jedzeniem?
– Co by się mogło stać, gdyby Lisek nie umył łapek?
– Umiesz pokazać, jak dokładnie myć rączki?
Inspiracją do stworzenia opowieści były wyniki badania przeprowadzonego przez Smith Child Health Research, we współpracy z Northwestern University Feinberg School of Medicine (2012). Badanie to pokazało, że regularna edukacja i prawidłowe mycie rąk znacząco zmniejszają liczbę zachorowań wśród dzieci szkolnych.