Żaba i lisek przestraszeni spadającym głazem podczas przygody w lesie

Strach, który uratował przyjaciół

Bajka, która pokazuje, że strach może nas chronić przed niebezpieczeństwem.

Poranek w Lesie Mądrości pachniał świeżą trawą i słodkimi malinami. Ptasie radio od samego świtu grało najweselsze piosenki, a mały żuczek próbował do nich tańczyć, choć ciągle myliły mu się kroki.

Lisek Dobrusek siedział na tarasie swojego domku na drzewie. Popijał ciepłą, jagodową herbatkę i zapisywał w żółtym pamiętniku swój nocny sen – o kocyku, który nauczył się fruwać.

Nagle z oddali dobiegły dziwne odgłosy:

hyc! hyc! hyc!

Coś zielonego pędziło ścieżką tak szybko, że aż fruwały za nim liście. To była Żabka Fajtłapka! Skakała tak wysoko, że w pewnym momencie zahaczyła nogą o gałązkę, po czym zrobiła… fiku-miku! Przekoziołkowała trzy razy i wylądowała cała w listkach prosto pod stołem Liska.

– Ała… Ooo, już jestem na miejscu! – zaśmiała się i otrzepała różową czapeczkę. – Dobrusku! Musisz to zobaczyć! Na Wietrznym Wzgórzu leży kamień! W kształcie serduszka!

– Kamień w kształcie serca? – zdziwił się Lisek, odkładając pamiętnik.

– Tak! I na pewno uwielbia tańczyć! – powiedziała Żabka, podskakując z radości. – Zatańczę na nim mój Wielki Żabi Fikołek! Chodź, chodź, sam zobaczysz!

Dobrusek poczuł nagle w brzuszku dziwne łaskotanie.

– Na kamieniu? Brzmi to niebezpiecznie! – szepnął cichutko, czując lekkie drżenie w łapkach.

– Dobrze, chodźmy. – Skinął głową i ruszył za Fajtłapką.

Ścieżka kręciła się to w lewo, to w prawo, raz w górę, raz w dół… Wiatr bawił się w chowanego z gałązkami, a chmurki na niebie zmieniały kształty, jakby ciągle chciały coś nowego opowiedzieć.

Gdy dotarli na szczyt, kamień błyszczał w słońcu, a jego brzegi były gładkie, jakby ktoś starannie je wyszlifował. Leżał jednak niepokojąco blisko przepaści.

– Patrz! – zapiszczała Żabka i jednym skokiem wskoczyła na kamień. – Tu przedstawię mój taniec z trzema podskokami!

Lisek nagle się zatrzymał. Serce biło mu jak mały bębenek, a na pleckach poczuł, jak jeżą mu się włoski.

– Fajtłapko, nie! – zawołał. – Zejdź! Jesteś zbyt blisko krawędzi… To naprawdę niebezpieczne!

– Oj tam, to tylko strach! – roześmiała się Żabka. – Przecież on nie zna się na tańcu!

I wtedy kamień drgnął.

Najpierw odrobinę. Potem mocniej.

– UWAGA! – krzyknął Dobrusek. Jednym szybkim ruchem doskoczył do przyjaciółki, złapał ją za łapkę i pociągnął z całej siły. Bęc! Oboje wylądowali na miękkiej trawie.

W tej samej chwili kamień osunął się z hukiem i runął w przepaść, uderzając po drodze o skały.

Cały las wstrzymał oddech.

Fajtłapka patrzyła szeroko otwartymi oczami na puste miejsce, gdzie przed chwilą stała.

– Ojej… – wyszeptała. – Gdybyś mnie nie złapał, ja też bym się tam potoczyła.

Lisek otarł czółko łapką. – To nie ja cię uratowałem. To mój strach.

– Twój strach? – Żabka zmarszczyła zielony nosek. – Ten sam, z którego się przed chwilą śmiałam?

– Właśnie ten – odpowiedział Dobrusek, kiwając głową. – Poczułem go w brzuszku i na pleckach. Dobrze, że go posłuchałem, bo to on pierwszy zobaczył niebezpieczeństwo.

– Ale ja zawsze myślałam, że strach tylko psuje zabawę – powiedziała Fajtłapka, siadając obok niego.

– Ja kiedyś też tak myślałem – uśmiechnął się Lisek. – Ale strach wcale nie chce psuć zabawy. On tylko krzyczy cichutko w środku: „Uważaj!”, kiedy widzi coś niebezpiecznego.

Żabka spojrzała na swoje wciąż drżące łapki.

– Czyli strach to nie wróg. To taki dobry strażnik?

– Dokładnie tak! – Dobrusek uśmiechnął się szeroko. – Strażnik, którego warto posłuchać. On nie zabiera nam radości. Po prostu przypomina, żebyśmy byli ostrożni.

Fajtłapka zeskoczyła nieco niżej i zaczęła tańczyć na bezpiecznej trawie. Jej czapeczka wirowała jak karuzela, a słońce roztańczyło się razem z nią.

Lisek usiadł na miękkim mchu i patrzył, jak jego przyjaciółka wywija taniec-połamaniec w promieniach popołudnia. Serce miał spokojne, a w brzuszku cieplej niż po herbatce.

Wieczorem, gdy słońce schowało się za Wietrznym Wzgórzem, magiczne grzyby rozświetliły leśne ścieżki. Dobrusek wrócił do swojego domku. Usiadł na tarasie, wyjął żółty pamiętnik i zapisał:

„Dziś nauczyłem się, że strach to przyjaciel, który pilnuje, żeby nic złego mi się nie stało”.

Lisek zamknął pamiętnik i wszedł do domku. Ziewnął tak szeroko, że aż zatrzęsły mu się rude uszka. Potem wskoczył do łóżeczka i otulił się ciepłym kocykiem. Świerszcze nuciły cicho, a jego oczka robiły się coraz cięższe. Po chwili zasnął z uśmiechem na pyszczku i śnił o leśnych przygodach, które czekały na niego o poranku.

Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!

Pytania do jutrzejszej rozmowy, które pomogą utrwalić przesłanie bajki:

– Co się stało, gdy Żabka zatańczyła na kamieniu?
– Jak myślisz, w czym strach nam pomaga?
– Czy pamiętasz sytuację, kiedy się czegoś bałaś/eś?

Bajka została zainspirowana wynikami badań neurobiologicznych nad rolą strachu jako mechanizmu ostrzegającego przed niebezpieczeństwem, opisanymi przez Mobbs i współautorów w czasopiśmie Frontiers in Neuroscience (2015).

Ta opowieść należy do kategorii bajek o emocjach. Zobacz również nasze pozostałe bajki do czytania.