Poranek w Lesie Mądrości zaczął się od wielkiego zamieszania. Słońce wskoczyło na niebo bez śniadania, wiatr pogubił się między drzewami, a trzy zaspane motyle próbowały usiąść na tym samym kwiatku. Ten przechylił się w lewo, potem w prawo i w końcu kichnął tak głośno, że z pobliskiego krzaka wypadła zdziwiona biedronka.
Lisek Dobrusek właśnie kończył pić herbatkę na tarasie swojego domku na drzewie. W oddali zauważył Żabkę Fajtłapkę, która pędziła z radością, a jej różowa czapeczka kiwała się na boki.
– Dokąd tak biegniesz? – zawołał Dobrusek.
– Na Polankę Zgody! – odpowiedziała Żabka. – Umówiłam się tam z Mrówką Pomocówką i Szczurkiem Gburkiem. Ale najpierw muszę zajrzeć do Leśnego Sklepiku po moje ulubione kolorowe kulki radości! Przyjdź tam też! Będzie wesoło!
– Dobrze, dołączę do was za chwilę – odpowiedział Lisek. – Tylko się nie przewróć!
– Ja? Nigdy! – zapewniła Fajtłapka, po czym potknęła się o własną łapkę, zrobiła zgrabny fikołek i pobiegła dalej, udając, że właśnie tak miało być.
Po chwili dotarła do Leśnego Sklepiku. Za ladą uwijała się Pszczółka Handlarzówka, która podała Żabce mały woreczek pełen błyszczących kulek.
– Smacznego, Żabko! Pamiętaj jednak, że co za dużo, to… – zaczęła Pszczółka, ale Fajtłapka już wybiegła ze sklepu.
Na Polance Zgody czekali już Pomocówka i Gburek. Po chwili dołączył do nich także Dobrusek.
– Mam je! – zawołała Żabka, unosząc woreczek wysoko nad głową.
Usiadła obok przyjaciół i wsypała kilka kulek prosto do pyszczka.
– Patrzcie! – powiedziała z pełnymi ustami.
Otworzyła buzię, a jej język był tak niebieski, że Lisek parsknął śmiechem i aż spadł z ławeczki. Mrówka zakryła pyszczek łapkami, a Szczurek zapiszczał tak głośno, że echo odpowiedziało mu z Wietrznego Wzgórza.
Fajtłapka chrupała kulkę za kulką. Jedną, drugą, trzecią… aż woreczek zrobił się zupełnie pusty.
I wtedy…
– Oj… – jęknęła, trzymając się za brzuch. – Wszystko skręca mi się w środku jak ślimak w muszli… Mam tam burzę bąbelków, zrobiło mi się gorąco i jakoś… nie mam już siły…
– Żabko, chodź. Pójdziemy do Sówki Wiedzulki. Ona na pewno coś poradzi – powiedział Dobrusek z troską.
W drodze do Dębu Mądrości nawet wiatr wydawał się inny. Szeleścił liśćmi tak, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie miał odwagi. Drzewa stały nieruchomo, a na jednej z gałęzi przysiadły trzy ptaszki-plotkarki, które szeptały o tym, co wydarzyło się przed chwilą na Polance Zgody.
– Może zjadła liść księżycowy? – zastanawiała się pierwsza.
– Nie, pewnie napiła się wody z kałuży! – odpowiedziała druga.
– A może w brzuchu utknęła jej czkawka i nie wie, którędy wyjść! – zachichotała trzecia.
Pod Dębem Mądrości, w cieniu pachnącym malinową herbatką, czekała już Wiedzulka. Spojrzała na nich przez różowe okulary.
– Co się wydarzyło? – zapytała spokojnie.
Lisek opowiedział wszystko, a Fajtłapka tylko przytakiwała, trzymając się za brzuszek.
– Żabko – rzekła Sówka – jak myślisz, co mogło być ukryte w tych kolorowych kulkach?
– Nie mam pojęcia… – odpowiedziała Fajtłapka.
– W tych kulkach był ukryty cukier – powiedziała Wiedzulka.
Żabka otworzyła szeroko oczy.
– Cukier? Przecież ja nic nie chowałam!
Sówka uśmiechnęła się ciepło.
– Cukier jest jak fajerwerki. Na chwilę robi wielkie „bum!” – jest kolorowo i wesoło. Ale zaraz wszystko gaśnie… i robi się ciemno. Twój brzuszek wtedy staje się smutny i zmęczony.
– Jakby po fajerwerkach została tylko szara mgiełka – dodał Dobrusek.
– Dokładnie – przytaknęła Wiedzulka. – Zdrowe jedzenie, takie jak owoce, orzechy i warzywa, jest jak słońce. Daje ciepło i energię przez cały dzień, żebyś mogła tańczyć, skakać po kałużach i budować błotne zamki.
– To dlatego tak mi źle? – zapytała Fajtłapka.
– Tak – odparła Sówka. – Ale zrobimy własne kulki radości z jagód. Te też zabarwią język, ale będą zdrowe.
W Leśnym Laboratorium zmieszali jagody, odrobinę miodu i płatki owsiane. Powstały pachnące kulki o barwie nocnego nieba.
Żabka zjadła jedną, po czym westchnęła z ulgą.
– Mmmm… język mam fioletowy! I brzuszek już mniej boli.
Lisek się uśmiechnął.
– Teraz możesz bawić się cały dzień i nie martwić się, że słodycze znów popsują ci humor.
Przyjaciele pożegnali się z Wiedzulką i ruszyli razem leśną ścieżką. Kiedy dotarli do wielkiego skrzyżowania, każde z nich poszło w stronę swojego domku.
Wieczorem, gdy słońce znikało za Wietrznym Wzgórzem, Dobrusek usiadł na tarasie, wyjął żółty pamiętnik i zapisał:
„Dziś dowiedziałem się, że cukier w jedzeniu daje radość tylko na chwilę, a prawdziwą energię dają naturalne smakołyki”.
Lisek zamknął pamiętnik, wszedł do domku i wskoczył pod miękki kocyk. Za oknem księżyc zaglądał między gałęzie, a wiatr cichutko nucił leśną kołysankę. Dobrusek przymknął oczka i po chwili już spał, śniąc o fioletowych jagodach, pachnących kulkach radości i słodkich skarbach ukrytych w Lesie Mądrości.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które pomogą utrwalić przesłanie bajki:
– Dlaczego Żabka Fajtłapka poczuła ból brzucha?
– Czy Ty też lubisz słodycze? Jak się czujesz po zjedzeniu bardzo słodkich rzeczy?
– Jakie zdrowe przekąski lubisz najbardziej?
Bajka powstała w oparciu o badania przeprowadzone przez naukowców z Humboldt-Universität zu Berlin, University of Warwick oraz Lancaster University, dotyczące wpływu cukru na nastrój.
Ta opowieść należy do kategorii bajek o zdrowiu. Zobacz również nasze pozostałe bajki do czytania.