W Lesie Mądrości popołudnie pachniało spokojem. Słońce wysoko na niebie rozlewało złote światło, a wiatr cicho śpiewał, poruszając liście paproci.
W kuchni swojego domku nad Pluskającym Bagienkiem Żabka Fajtłapka rozłożyła garnek, łyżkę i miskę pełną soczystych jagód.
– Hopsasa! – krzyknęła radośnie, wrzucając do naczynia leśne owoce. – Upiekę najsmaczniejsze ciasteczka w całym lesie! Ale… – tu rozejrzała się podejrzliwie – nikomu nie powiem. Bo tym razem zjem wszystkie sama!
Jej oczy lśniły jak dwa księżyce. Wsypała mąkę, dodała odrobinę miodu, a gdy mieszała ciasto, szeptała cicho. – Nikt się nie dowie…
Ale zapach pieczonych jagód i słodkiego ciasta szybko rozlał się po lesie, unosząc się razem z lekkim wiatrem. Ptaszki zatrzymały śpiew, wiewiórki wychyliły główki z dziupli, a nawet mech westchnął głębiej, czując ten aromat.
Tymczasem Lisek Dobrusek oraz Mrówka Pomocówka siedzieli na tarasie przed domkiem Liska i grali w zaczarowane szachy. Figury same poruszały się po planszy, mrucząc cichutko swoje imiona. Właśnie trwała zacięta partia, gdy nagle oboje unieśli noski.
– Mmm… czujesz to? – zapytał Lisek.
– Ależ tak! – przytaknęła Mrówka. – To zapach jagód… i wypieków!
Aromat był tak intensywny, że nie zdołali dokończyć gry. Szachownica została na tarasie, a oni, nie mogąc się oprzeć ciekawości, ruszyli razem ścieżką przez mech.
Oboje dotarli pod domek Żabki nad Bagienkiem. Drzwi były lekko uchylone, a ze środka unosił się zapach tak słodki, że aż motyle tańczyły w powietrzu z zachwytu.
– Żabko Fajtłapko, co tam gotujesz? – zapytał Lisek, zaglądając do środka.
Żabka, która właśnie wyciągała blachę pełną złocistych ciasteczek z kawałkami soczystych jagód, podskoczyła jak oparzona. – Ja? Nic! – pisnęła szybko, chowając blachę za plecy. – To… to chyba komary tak pachną, hihi!
Mrówka uniosła brew i spojrzała z lekkim uśmiechem. – Komary, które pachną ciasteczkami? To chyba nowy gatunek – Komarus Ciasteczkus!
Lisek zachichotał. – Żabko, masz cały pyszczek fioletowy od jagód! – zawołał. W tym momencie Mrówka wybuchła śmiechem.
Żabka szybko otarła łapką buzię i aż jęknęła. – Oj… no dobrze, przyłapaliście mnie! – zawołała, a jej czapeczka zsunęła się na oczy. – To moje ulubione jagodowe smakołyki. Chciałam je zjeść sama, bo są takie pyszne…
W tym momencie zapadła cisza. Nawet świerszcze przestały grać na skrzypcach z trawy, a cały las jakby wstrzymał oddech…
Nagle z gałęzi nad Bagienkiem rozległo się spokojne „uhu-huu”. To Sówka Wiedzulka usiadła na gałęzi i zsunęła na dzióbek różowe okulary, patrząc z góry.
– Powiedz, Żabko – zapytała łagodnie – jak smakowało ciasteczko, kiedy zjadłaś je sama?
– No… całkiem dobrze – odpowiedziała cicho Żabka, patrząc w ziemię.
– A jak myślisz, jak mogłoby smakować, gdybyście chrupali je razem? – spytała dalej Sówka.
Żabka spojrzała w jej ogromne oczy, w których odbijało się światło zachodzącego słońca. – Może Sówka ma rację… – pomyślała. – Gdy jem ciasteczka sama, to tylko znikają w brzuszku. Ale z przyjaciółmi jest weselej i smakują lepiej.
– No dobrze, zgadzam się. Podzielę się! Ale tylko jeśli każdy zrobi śmieszną minę przy pierwszym kęsie! – zażartowała Żabka, chcąc rozładować atmosferę.
Lisek i Mrówka roześmiali się, zrobili najdziwniejsze miny, jakie umieli, i dopiero wtedy sięgnęli po ciasteczka. Gdy tylko je ugryźli, las rozbrzmiał śmiechem, mlaskaniem i radosnymi westchnieniami.
– Mmm! – zamruczał Lisek z pełną buzią. – Masz rację, Żabko, są przepyszne!
– I smakują wyjątkowo dobrze, kiedy można je chrupać razem! – dodała Mrówka z uśmiechem.
Żabka też zjadła ciasteczko i poczuła, jak jej serce tańczy z radości. Już wiedziała, że żadne samotne podjadanie nie smakuje tak dobrze, jak wspólny śmiech i dzielenie się tym, co najlepsze.
Wieczorem niebo pociemniało, a gwiazdy zaczęły migać jak małe latarenki. Lisek wrócił do swojego domku na drzewie. Usiadł na tarasie, wyjął z plecaka żółty pamiętnik i zapisał:
„Dziś nauczyłem się, że dzielenie się wzmacnia przyjaźń i sprawia, że wszyscy czują się szczęśliwi.”
Ziewnął szeroko, przytulił się do poduszki z mchu i spojrzał w gwiazdy. A wiatr ukołysał go do snu.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które utrwalą sens bajki:
– Kto piekł ciasteczka w domku nad Pluskającym Bagienkiem?
– Jakbyś się poczuł/a, gdyby ktoś przyniósł ciasteczka tylko dla siebie i nie chciał się podzielić?
– Dlaczego dzielenie się jest ważne?
– Kiedy ostatnio podzieliłaś/eś się czymś ze swoim przyjacielem?
Inspiracją do napisania bajki były badania opublikowane w Journal of Personality and Social Psychology (2013, t. 104, nr 4, s. 635–652), które pokazują, że dzielenie się z innymi zwiększa poczucie szczęścia.