Poranek w Lesie Mądrości pachniał miodem, leśnymi truskawkami i lekko przypalonymi naleśnikami, które Szczurek Gburek znów zostawił na patelni. Gdzieś w oddali dwa grzyby kłóciły się o to, który z nich urósł wyżej przez minioną noc, a ich głosiki niosły się między krzakami.
Niedaleko Wietrznego Wzgórza, pośród gałęzi starego dębu, skrywał się domek na drzewie. To właśnie tam Lisek Dobrusek siedział na poduszce z mchu i przeglądał swój wyjątkowy Zeszyt Marzeń. Miał błękitną okładkę z naklejoną gwiazdką, a w środku zapisane były jego pragnienia.
Niektóre z nich były malutkie i zabawne, takie jak „przekonać Szczurka Gburka, że naleśniki nie powinny dymić” albo „odkryć, gdzie chowają się wszystkie zaginione skarpetki”. Nie brakowało również pomysłów nieco bardziej niezwykłych: „nauczyć ślimaka biegać” czy „dowiedzieć się, dlaczego dzięcioł zawsze puka, ale nigdy nie czeka na odpowiedź”.
Jedno marzenie wyróżniało się jednak spośród pozostałych. Lisek otoczył je złotą ramką i ozdobił maleńkimi gwiazdkami. Brzmiało tak:
„Stworzyć coś niezwykłego, co sprawi radość wszystkim mieszkańcom lasu”.
Dobrusek zamyślił się na chwilę, a potem na jego pyszczku pojawił się szeroki uśmiech.
– To jest to. Czas spełnić to największe marzenie!
Zamknął zeszyt, schował go do plecaka, z którego wystawał już żółty pamiętnik, i wybiegł z domku. Szybko zszedł i gdy tylko znalazł się na leśnej ścieżce, wystrzelił do przodu, zygzakiem omijając pnie drzew. Uśmiech nie schodził mu z pyszczka, a w głowie miał już tylko jeden wielki plan.
– Zbuduję najbardziej zaczarowany plac zabaw w całym Lesie Mądrości!
Ale po chwili zwolnił krok.
– Tylko… od czego zacząć? – mruknął. – Co powinienem zrobić najpierw?
Wiedział jedno: jeśli ktoś mógłby mu pomóc z tak wielkim pomysłem, to tylko Sówka Wiedzulka. Ruszył więc w stronę Dębu Mądrości, a gdy mijał Chatkę pod Mruczącym Korzeniem, z krzaków wyskoczyła Mrówka Pomocówka, niosąc konewkę i koszyk pełen gadających nasionek.
– Och! Dokąd tak pędzisz, Lisku? – spytała, poprawiając czapkę z daszkiem.
Dobrusek opowiedział jej o swoim planie i o tym, że nie wie, od czego zacząć budowę zaczarowanego placu zabaw.
Pomocówka uśmiechnęła się szeroko, aż jej okularki zadrżały na nosku.
– To wspaniały pomysł! Jak tylko zaczniesz, chętnie ci pomogę. Uwielbiam takie wspólne przygody i projekty!
Lisek bardzo ucieszył się z tej wiadomości. Pożegnał Mrówkę i pobiegł dalej. Wkrótce dotarł do Dębu Mądrości, odnalazł ukryte między korzeniami schodki i zszedł nimi prosto do Leśnego Laboratorium.
W środku, przy migoczącej szklanej kuli, Wiedzulka porządkowała zaczarowane grzyby, mapy oraz małe buteleczki wypełnione kolorowymi płynami. W kącie coś tajemniczo bulgotało, a pod sufitem unosiły się świetliki.
– Witaj, Dobrusku – powiedziała, poprawiając różowe okulary. – Co cię tu sprowadza?
Lisek opowiedział jej o swoim wielkim marzeniu.
– Chcę zbudować zaczarowany plac zabaw dla wszystkich, ale nie wiem, od czego zacząć…
Sówka zamyśliła się, po czym uśmiechnęła łagodnie.
– Gdybyś miał zacząć od jednej, najmniejszej rzeczy, co byś wybrał? – zapytała.
– Myślałem o huśtawce, ale nie miałem pojęcia, jak się za to zabrać – odpowiedział Dobrusek.
– Wielkie rzeczy zawsze zaczynają się od małych kroków. Spójrz na ten Dąb Mądrości – wyrósł z jednego malutkiego ziarenka. Pluskające Bagienko powstało z pierwszej samotnej kropli deszczu. A mostek, przez który wszyscy w lesie przechodzą? On też zaczął się od jednej deski położonej nad strumykiem.
Lisek słuchał z szeroko otwartymi ze zdumienia oczami.
– A więc każdy może stworzyć coś wielkiego… tylko musi zrobić pierwszy krok?
– Właśnie tak – przytaknęła Wiedzulka. – Dlatego zrób dziś jeden mały krok. I zaplanuj drugi na jutro.
Dobrusek uśmiechnął się z ekscytacją.
– Dziś wybiorę miejsce, w którym powstanie plac zabaw! A jutro… poszukam deseczek i linki na pierwszą atrakcję, czyli huśtawkę!
Po wyjściu z Leśnego Laboratorium Lisek usiadł na pieńku przy Dębie Mądrości. Wyjął Zeszyt Marzeń i kolorową kredkę. Na jednej ze stron narysował słoneczną polankę otoczoną drzewami, a na niej zaczarowany plac zabaw. Wokół dodał ścieżki z kamyczków, pajęczynowe trampoliny i wirujące grzybowe parasole.
– To tutaj – szepnął. – W tym miejscu wszystko się zacznie.
Wieczorem, gdy słońce schowało się za Wietrznym Wzgórzem, a nad Lasem Mądrości pojawiły się pierwsze gwiazdy, Dobrusek wrócił do swojego domku na drzewie. Usiadł wygodnie na drewnianym tarasie, wyjął z plecaka żółty pamiętnik i przy delikatnym blasku świetlików zapisał:
„Dziś nauczyłem się, że nawet największe marzenia zaczynają się od jednego małego kroku. Jutro zrobię następny”.
Lisek zamknął pamiętnik i schował go bezpiecznie do plecaka. Noc była tak ciepła i przyjemna, że postanowił nie wracać do swojego łóżeczka. Ułożył się wygodnie w hamaku z liści zawieszonym między gałęziami starego dębu i przykrył się miękkim kocykiem. Nad jego głową migotały świetliki i gwiazdy, a świerszcze grały spokojną, leśną kołysankę. Dobrusek zamknął oczka i po chwili zasnął z uśmiechem, śniąc o pierwszej huśtawce na swoim zaczarowanym placu zabaw.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które pomogą utrwalić przesłanie bajki:
– O czym marzył Lisek Dobrusek?
– Jakie jest Twoje największe marzenie?
– Jaki mały krok możesz zrobić dziś, żeby zbliżyć się do swojego marzenia?
– Kto może Ci pomóc, gdy nie wiesz, od czego zacząć?
Inspiracją do tej opowieści były badania naukowców z Uniwersytetu Stanforda i Fudan, dotyczące tego, jak dzielenie dużych celów na małe kroki pomaga w ich realizacji.
Ta opowieść należy do kategorii bajek o rozwoju osobistym. Zobacz również nasze pozostałe bajki do czytania.