Leśne zwierzęta zbierające płatki śniadaniowe, scena z bajki na dobranoc o roślinach

Tajemnica leśnej piwnicy pełnej wody

Bajka, która wyjaśnia, dlaczego duże drzewa pozostają zielone nawet w czasie suszy.

Pewnego dnia w Lesie Mądrości było tak gorąco, że nawet kamienie zaczęły narzekać na upał. Grzyby wachlowały się liśćmi, ocierały pot z kapeluszy i oskarżały się nawzajem o podkradanie chłodnego powietrza. Strumyk zaś płynął wyjątkowo wolno, twierdząc, że w takim skwarze nie zamierza się przemęczać.

Lisek Dobrusek obserwował to wszystko z tarasu swojego domku na drzewie. Chciał usiąść wygodnie i odpocząć, lecz gdy tylko dotknął desek, natychmiast podskoczył.

– Ałć, gorące! – głośno krzyknął.

Okazało się, że deski były tak rozgrzane od słońca, że aż poparzyły mu ogonek.

Nagle w lesie zrobiło się dziwnie cicho. Aż za cicho.

I wtedy Lisek usłyszał:

TUP! TUP! TUP!

To Szczurek Gburek maszerował przez środek polany. Jego luźna koszula wesoło powiewała na wietrze, a niebieskie okulary przeciwsłoneczne podskakiwały na kapeluszu. Gburek zatrzymał się gwałtownie, aż jego oklapnięte ucho mocno zadrżało.

– O nie! Jaka ta trawa jest chuda! Jaka spalona od słoneczka! – zawył z przejęciem. – Biedna, pewnie od tygodnia nic nie jadła. Zaraz cię uratuję!

Dobrusek, widząc tę sytuację, chciał zawołać przyjaciela, ale zanim otworzył buzię, Szczurek już pędził co sił w nogach w stronę Norki pod Śpiącą Paprocią. Po chwili wrócił, niosąc wielkie pudełko wypełnione po brzegi chrupiącymi płatkami śniadaniowymi, a pod pachą ściskał sporych rozmiarów tubkę z kremem do opalania. Zaczął sypać płatki garściami na suchą ziemię, krzycząc:

– Jedz! Otwieraj buzię! Mam tu najlepsze przysmaki, od których rosną mięśnie! A żeby słonko nie spaliło cię jeszcze bardziej, mam dla ciebie specjalny krem!

Zaczął energicznie wyciskać go z tubki na wyschniętą trawkę, próbując ją dokładnie posmarować. W tym samym momencie zza krzaka wyszła Mrówka Pomocówka. Miała na nosku okularki, a biała czapka z daszkiem chroniła ją przed upałem. Gdy zobaczyła stertę płatków śniadaniowych i plamy kremu na środku polany, aż złapała się za główkę. Ze swojego plecaka natychmiast wyjęła miotełkę.

– Ach, Gburku! Co ty wyprawiasz? – zapytała, zaczynając energicznie sprzątać. – Trawa nie ma zębów i nie jada płatków śniadaniowych! I wcale nie potrzebuje kremu do opalania! Robisz tylko wielki bałagan, przez który nikt nie może tu przejść. Trawa nie jest głodna ani opalona, ona jest po prostu strasznie spragniona wody!

Szczurek spuścił głowę, a jego okulary zjechały mu z kapelusza. Chciał dobrze, choć tym razem bardzo się pomylił. Lisek podszedł do nich i spojrzał w górę.

– To ciekawe… – szepnął Dobrusek. – Skoro jest tak sucho, że trawa żółknie, to dlaczego największe drzewa wciąż mają liście tak zielone jak soczysta sałata? Skąd one biorą siłę?

Przyjaciele postanowili to sprawdzić. Ruszyli wspólnie pod Dąb Mądrości, przed którego wielkimi drzwiami siedziała Sówka Wiedzulka. Kiedy zapytali ją, skąd drzewo bierze wodę podczas wielkiej suszy, Wiedzulka tylko zmrużyła swoje ogromne, mądre oczy i uśmiechnęła się tajemniczo.

– Chodźcie za mną do Leśnego Laboratorium – powiedziała cicho.

Przeszli przez ukryty korytarz, aż znaleźli się pod ziemią, gdzie świecące grzyby dawały niebieskie światło. Sówka podała każdemu szklankę z sokiem jagodowym i długą słomkę. Zanim jednak zaczęli pić, spojrzała na nich uważnie i zapytała:

– Widzicie ten pyszny sok? Jak myślicie, gdybym wylała go na wasze futerka, czy przestalibyście być spragnieni?

Przyjaciele zachichotali, a Wiedzulka pokiwała głową:

– Właśnie tak. Żeby się napić, musicie sięgnąć tam, gdzie ten sok się znajduje. Wielkie drzewa robią dokładnie to samo. Wyobraźcie sobie, że głęboko pod Lasem Mądrości jest ukryta wielka piwnica pełna wody – zaczęła wyjaśniać. – Drzewa mają korzenie jak te wasze słomki, tylko że są one bardzo, bardzo długie. Sięgają nimi aż do leśnej piwnicy i piją, kiedy tylko chcą.

Następnie podała Pomocówce malutką słomkę.

– A to jest korzeń trawy. Czy taką krótką słomką dosięgniesz do dna wysokiej szklanki?

Mrówka próbowała i próbowała, ale nie mogła dosięgnąć soku. Gburek aż otworzył buzię ze zdumienia. Zrozumiał, że trawa musi cierpliwie czekać na deszcz, który napoi ziemię tam, gdzie sięgają jej krótkie korzonki.

Gdy wyszli z Leśnego Laboratorium, niebo nagle pociemniało i pierwsze duże krople deszczu uderzyły o liście. Lisek poczuł zapach mokrej ziemi. Wiedział, że trawa właśnie zaczyna swoją wielką wodną ucztę.

Wieczorem, gdy deszcz pukał o dach domku na drzewie, Dobrusek wrócił do swojego przytulnego pokoju i usiadł w bujanym foteliku. Wyjął żółty pamiętnik, zapalił małą lampkę i zapisał:

„Dziś nauczyłem się, że korzenie są jak podziemne słomki, przez które rośliny piją wodę, aby mieć siłę do wzrostu”.

Lisek odłożył pamiętnik, naciągnął miękki kocyk pod sam nos i zamknął oczka, śniąc o polanie, która znów staje się piękna i zielona.

Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!

Pytania do jutrzejszej rozmowy, które pomogą utrwalić przesłanie bajki:

– Dlaczego Szczurek chciał posmarować trawę kremem do opalania i dać jej płatki śniadaniowe?
– Jak myślisz, czemu dbanie o rośliny i podlewanie ich jest tak ważne podczas upałów?
– Czy potrafisz wymienić trzy rzeczy z Twojego otoczenia, które potrzebują wody, aby rosnąć i żyć?

Bajka została zainspirowana wynikami badań naukowych z zakresu ekologii roślin, prowadzonych m.in. na Stanford University oraz University of Utah, dotyczących głębokości systemów korzeniowych drzew.

Ta opowieść należy do kategorii bajek o nauce. Zobacz również nasze pozostałe bajki do czytania.