W Lesie Mądrości letni poranek zaczął się od wielkiego AAA-PSIK! To słońce, łaskotane przez puszyste chmurki, głośno kichnęło i obudziło leśne ptaki. Promienie tańczyły na zielonych liściach, a w ciepłym powietrzu unosił się słodki zapach trawy, poziomek i polnych kwiatów.
Lisek Dobrusek wyjrzał przez zielone okienko swojego domku na drzewie i wpadł na świetny pomysł. Postanowił zrobić wspaniały piknik na Polance Zgody dla wszystkich swoich przyjaciół. Stwierdził, że najlepiej będzie poprosić o wsparcie najbardziej pracowitą i zorganizowaną mieszkankę Lasu, czyli Mrówkę Pomocówkę. Od razu założył swój biały plecak i ruszył w stronę Chatki pod Mruczącym Korzeniem, aby zapytać, czy pomogłaby mu w tym.
Lecz po drodze, gdy szedł leśną ścieżką, nagle usłyszał cichutki, ledwo słyszalny głos:
– Wolniej!!! Wolniej!!!
Dobrusek zatrzymał się zdziwiony. Spojrzał w lewo, potem w prawo, na miękki mech, ale nikogo nie widział. Podrapał się łapką po uszku i pomyślał, że to pewnie tylko ciepły letni wiatr szepcze między gałęziami. Gdy znów zrobił jeden krok, ten sam głos zawołał piskliwie i głośno:
– Zatrzymaj się! O rety-kotlety, hamuj!
Lisek aż otworzył pyszczek ze zdziwienia i spojrzał w dół. Na czubku jego zabłoconego buta siedział malutki, zdyszany ślimak, mocno trzymając się sznurówki.
– No nareszcie! – fuknął ślimak, ocierając pot z czółka. – Pędzisz jak szalony! Przez twój pośpiech o mało nie straciłem skarpety na tym zakręcie!
Dobrusek zaśmiał się cicho, przeprosił małego podróżnika za pośpiech i delikatnie, bardzo ostrożnie przełożył go na liść.
Po tej niezwykłej i zaskakującej przygodzie Lisek dotarł w końcu do Chatki pod Mruczącym Korzeniem, gdzie mieszkała Pomocówka. Dobrusek zapukał do drzwi i od razu opowiedział o swoim pomyśle. Mrówka wysłuchała go uważnie, poprawiając duże okulary na nosku.
– Piknik dla przyjaciół? Uwielbiam pikniki! – zawołała z uśmiechem i aż podskoczyła z radości.
Od razu zabrali się do pracy. Pomocówka dźwigała kolorowe miseczki, a Lisek biegał i rozkładał na trawie miękkie koce. Na koniec Mrówka upiekła pyszne, pachnące ciasteczka z leśnymi jagodami. Wspólnie pracowali tak dzielnie, że Polanka Zgody już po chwili zachwycała swoim wyglądem!
Kiedy piknik wreszcie się zaczął, Dobrusek świetnie się bawił. Głośno się śmiał, biegał, tańczył i opowiadał wesołe przygody innym zwierzątkom z Lasu Mądrości. W pewnym momencie zauważył, że Pomocówka siedzi z boku zupełnie sama. Wyglądała na bardzo zmęczoną i smutną. Lisek pomyślał nawet przez chwilkę, żeby do niej podejść. Jednak wystarczyło jedno głośne „Hura!”, by znowu rzucił się w środek zabawy. Zaczął rozmawiać z innymi zwierzątkami i zupełnie o niej zapomniał.
Pod koniec pikniku, gdy słońce zaczęło powoli zachodzić i malować niebo na różowo, Dobrusek rozejrzał się i zobaczył, że Mrówki nigdzie nie ma. Zrobiło mu się przykro. Postanowił pójść jej poszukać. Po drodze, niedaleko wielkiego pnia, spotkał mądrą Sówkę Wiedzulkę.
– Sówko, czy widziałaś gdzieś Pomocówkę? – zapytał zmartwiony.
– Nie widziałam – odpowiedziała spokojnie Wiedzulka, poprawiając różowe okulary i spoglądając na niego swoimi ogromnymi oczami. – A czemu o nią pytasz, Lisku? Czy coś się stało?
Dobrusek odpowiedział, że Mrówka przez cały piknik siedziała sama i była bardzo smutna, choć tak bardzo pomogła mu w przygotowaniach. I wtedy, podczas rozmowy z mądrą Sówką, która tylko łagodnie patrzyła i słuchała, Lisek nagle sam wszystko zrozumiał! Dotarło do niego coś bardzo ważnego. Przez cały ten czas, gdy zajadał smakołyki i skakał z radości, ani razu nie dostrzegł jej wielkiego wysiłku i nie powiedział słowa „dziękuję”.
Dobrusek szybko pobiegł w stronę domku przyjaciółki. Po drodze zerwał piękny, pachnący kwiat. Gdy dotarł na miejsce, zobaczył Pomocówkę stojącą smutno przed drzwiami. Od razu do niej podszedł i bardzo mocno ją przeprosił, wręczając kolorowy kwiat. Powiedział prosto z serca:
– Dziękuję ci za te pyszne ciasteczka i za to, że tak ciężko pracowałaś, żeby nasz piknik się udał! Twój wysiłek był niesamowity!
Mrówka spojrzała na kwiat, a jej smutna minka natychmiast zniknęła. Uśmiechnęła się milutko, z wdzięcznością przytuliła Liska i dała mu ostatnie, schowane w kieszeni jagodowe ciasteczko.
Wieczorem, gdy w Lesie Mądrości zrobiło się ciemno, a wokół ścieżek zaczęły pięknie świecić leśne grzyby, Dobrusek usiadł wygodnie na drewnianych schodach swojego domku na drzewie. Wokół śpiewały świerszcze, a chłodny wieczorny wiatr delikatnie poruszał jego rudym futerkiem. Wyciągnął z plecaka żółty pamiętnik i zapisał w nim jedno ważne zdanie:
„Dziś nauczyłem się, że «dziękuję» to magiczne słowo, które sprawia, że inni czują się docenieni”.
Lisek zamknął pamiętnik, schował go do plecaka i ziewnął tak szeroko, aż poruszyły się jego puszyste uszka. Wstał ze schodków, wszedł cichutko do swojego ciepłego domku i wskoczył do łóżeczka. Otulił się miękkim kocykiem i zamknął oczy, słuchając cichej melodii letniej nocy. Wiedział, że jutro czeka go kolejny piękny dzień. Ale teraz… pora spać.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które pomogą utrwalić przesłanie bajki:
– Jak możesz pokazać komuś, że doceniasz jego wysiłek?
– Kiedy ostatni raz komuś powiedziałeś/aś „dziękuję”?
– Czy pamiętasz, jak się czułeś/aś, gdy ktoś Tobie podziękował?
Bajka została zainspirowana wynikami badań psychologicznych dotyczących wdzięczności, opisanymi przez Greater Good Science Center (UC Berkeley)
Ta opowieść należy do kategorii bajek o relacjach. Zobacz również nasze pozostałe bajki do czytania.