Wieczór zaglądał między drzewa, sprawiając, że wszystko stawało się spokojne. Pluskające Bagienko zasypiało powoli, tylko świerszcze cicho śpiewały wieczorną melodię, a świetliki ćwiczyły taniec w blasku zmierzchu.
Na kamieniu przed domkiem siedziała Żabka Fajtłapka i wpatrywała się w niebo. Miała na sobie ulubioną hawajską koszulę, a w łapce ciasteczko w kształcie gwiazdki.
– No patrz, Lisku Dobrusku ale świeci! – zawołała, pokazując palcem na Księżyc. – Zupełnie jak żarówka u Sówki Wiedzulki nad stołem! Na pewno ma w środku malutkie baterie!
Lisek Dobrusek, który właśnie rozsiadł się na miękkim mchu z kubkiem malinowej herbatki, spojrzał w górę. Księżyc wisiał jak zaczarowana kula, jasna i spokojna.
– Hmm… A może… może to nie on świeci? – zamyślił się. – Może on tylko odbija coś?
Żabka zmarszczyła czoło.
– Odbija? To znaczy… co odbija? Może słońce? – parsknęła śmiechem. – Przecież słońca teraz nie ma!
W tej chwili nadleciała Sówka Wiedzulka, krążąc w powietrzu jak spadający liść. Wylądowała cicho na gałęzi tuż nad nimi, w różowych okularach i pomarańczowym sweterku.
– Dobry wieczór, moi mali astronomowie – powiedziała ciepłym głosem. – Widzę, że podziwiacie naszego nocnego towarzysza.
– Sówko, powiedz nam, jak to naprawdę jest – poprosił Lisek. – Czy Księżyc ma w środku żarówkę? Bo Żabka twierdzi, że świeci sam.
Sówka uśmiechnęła się pod nosem.
– Och, Żabko Fajtłapko, to bardzo ciekawa myśl. Ale Księżyc nie ma ani baterii, ani żaróweczki. On świeci… cudzym światłem.
– Cudzym? – zdziwiła się Żabka.
– Tak – pokiwała głową Sówka. – Księżyc działa jak wielkie, nocne lustro. Nie wytwarza własnego światła. Odbija światło Słońca. Nawet jeśli go nie widzimy, Słońce wciąż świeci – tylko z drugiej strony Ziemi.
– Aaaa… czyli Słońce świeci, a Księżyc tylko to pokazuje, tak? – upewnił się Lisek.
– Dokładnie tak. To jakbyś stanęła przy kałuży, Żabko, i zobaczyła w niej niebo. Kałuża sama nie robi nieba – tylko je odbija.
Żabka pokiwała głową powoli, trochę zawstydzona.
– Czyli… moja historia o żarówce w Księżycu to raczej pomyłka?
– Ale za to bardzo błyskotliwa – odparła Sówka z uśmiechem. – I dzięki niej mieliśmy okazję spojrzeć w niebo i się czegoś nauczyć.
Z bagienka dochodziło już tylko ciche bulgotanie. Gwiazdy migotały jak sennie mrugające oczka leśnych duszków. Żabka oparła się o Liska i westchnęła.
– Wiesz, Lisku… to niesamowite, że coś może być jasne, chociaż samo nie świeci.
– I że nawet odbite światło może rozjaśnić noc – dodał Lisek, zerkając w niebo.
Tego wieczoru, już w swoim domku na drzewie, Lisek wyjął żółty pamiętnik i zapisał:
„Dziś dowiedziałem się, że Księżyc świeci dzięki Słońcu, bo działa jak ogromne lustro na niebie.”
Następnie Lisek ziewnął szeroko, otulił się pachnącym kocykiem i spojrzał przez okno na srebrny Księżyc.
– Dobranoc, lustrzany przyjacielu… pora spać.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które utrwalą sens bajki:
– Co Żabka Fajtłapka myślała o Księżycu i jego świetle?
– Który z tych przedmiotów działa podobnie jak Księżyc: kamień, drewno czy lustro?
– Skąd tak naprawdę Księżyc bierze swoje światło?
Inspiracją do stworzenia tej bajki były badania naukowców z U.S. Geological Survey, którzy precyzyjnie zmierzyli, jak Księżyc odbija światło Słońca.