Letni poranek w Lesie Mądrości pachniał poziomkami, dojrzałymi jagodami i słodkimi snami. Słońce świeciło tak radośnie, że jego jasne promienie budziły kwiaty, ptaki i śpiące jeszcze motyle. Lisek Dobrusek wyskoczył z łóżeczka, szybko włożył swoje ubranko i założył biały plecak. Zbiegając po schodach z korzeni, podśpiewywał wesołą piosenkę. Tego dnia postanowił odwiedzić Wiewióreczkę Chichoteczkę.
Gdy szedł ścieżką obok Pluskającego Bagienka, woda wesoło bulgotała, a w oddali żaby urządzały głośny konkurs w rechotaniu. Nagle z góry dobiegł zwariowany, głośny śmiech:
– Uwaga! Szyszki, z drogi! Pędzi ogon, a za nim nogi! Hihi! Bęc!
Z pnia starego drzewa zjechała prosto przed niego Chichoteczka. Czerwona kokardka na jej głowie zatańczyła na wszystkie strony, a sukieneczka aż się zakurzyła. Dobrusek spojrzał na jej nogi i parsknął śmiechem – jak zwykle miała skarpety nie do pary: jedną białą, a drugą szarą!
– Lisku! Budujemy dziś supertratwę! – zawołała z szerokim uśmiechem. – Ale najpierw… podwieczorek! Mam pyszne jagodowe ciasteczka!
Dobrusek aż klasnął z radości. Oboje usiedli na miękkim mchu i już mieli sięgnąć po pyszne smakołyki, gdy nagle zza wielkich paproci rozległ się głos:
– Stóóójcie! Nie!
Z gęstych krzaków wyskoczyła Mrówka Pomocówka. Poprawiła duże okulary na nosku i przytrzymała białą czapkę, która omal nie spadła jej z głowy.
– Czy wy widzieliście swoje łapki? – zapytała z przerażeniem. – Są całe brudne od błota, trawy i leśnych paprochów! Tak się nie je ciasteczek!
Lisek i Wiewióreczka spojrzeli na swoje łapki.
– Ale Mrówko, to tylko odrobina letniej ziemi… – bąknął Dobrusek.
– Ziemia to królestwo dla niewidzialnych łobuziaków! – zawołała Pomocówka. – Chodźcie do Leśnego Laboratorium! Sówka Wiedzulka wam coś pokaże!
Ruszyli leniwie w stronę Dębu Mądrości. Gdy dotarli na miejsce, odnaleźli ukryte wejście i zeszli tajemnym korytarzem prowadzącym prosto do Leśnego Laboratorium. W środku panował przyjemny chłód, a wnętrze rozświetlały świecące grzyby i wesołe świetliki. Wiedzulka stała przy stole pełnym kolorowych buteleczek, słoiczków i niezwykłych przyrządów. Gdy usłyszała kroki przyjaciół, odwróciła się, poprawiła różowe okulary i uśmiechnęła się do nich ciepło.
– Sówko, ratunku! Oni chcą zjeść zarazki! – zawołała Mrówka.
Wiedzulka uśmiechnęła się i wskazała na wielkie, magiczne szkło powiększające.
– Spójrzcie tylko, moi drodzy – powiedziała spokojnie.
Przyjaciele pochylili się nad stołem. Szkło zamigotało i ukazało to, czego nie było widać gołym okiem – maleńkie zarazki ukryte na ich łapkach.
Lisek i Wiewióreczka aż otworzyli pyszczki ze zdumienia! Na ekranie magicznego szkła tańczyły malutkie, zielone stworki z minami małych złośników. Jeden z nich właśnie robił fikołka, a drugi patrzył groźnie.
– O rany-banany! – pisnęła Chichoteczka, aż jej czerwona kokardka opadła na czoło. – One wyglądają, jakby chciały wskoczyć na moje ciasteczko!
– Te stworki uwielbiają brud – zauważyła Sówka. – Jak myślicie, co się stanie, gdy zjecie je razem z jagodami?
– Rozbolą nas brzuszki! – zawołał Dobrusek. – Ale jak je wygonić? One przecież nie mają walizek, żeby się wyprowadzić!
Wiedzulka zaśmiała się cicho.
– Waszą tajną bronią jest woda i coś bardzo pachnącego. Kto wie, co to takiego?
– Mydło! – krzyknęła radośnie Pomocówka i natychmiast wyciągnęła z przegródki plecaka dwie pachnące kostki. Jedna miała zapach mięty, a druga słodkich poziomek.
Wszyscy pobiegli nad leśny strumyk pełen chłodnej, pluskającej wody. Mrówka dokładnie pokazała, jak myć łapki: z góry, z dołu i między paluszkami. Po chwili pojawiła się wielka, biała piana. Lisek i Wiewióreczka szorowali tak wesoło, że wszystkie zielone stworki uciekły z pluskiem do wody!
Teraz, gdy ich łapki pachniały jak najpiękniejsza leśna łąka, jagodowe ciasteczka smakowały wyśmienicie.
Wieczorem, gdy niebo zrobiło się różowe, Dobrusek wrócił do swojego domku. Usiadł wygodnie na tarasie, wsłuchując się w cichy szum drzew. Wyciągnął z plecaka żółty pamiętnik i przy jasnym blasku pierwszych świecących grzybów zapisał:
„Dziś nauczyłem się, że czyste łapki to supermoc, która chroni przed chorobami”.
Zamknął pamiętnik, a leśne świerszcze w trawie zaczęły śpiewać cichą, spokojną melodię. Lisek ziewnął tak szeroko, że aż poruszyły się jego puszyste uszka. Wszedł do środka, wskoczył do łóżka z miękkiego mchu, przytulił swój ciepły ogon i zmrużył oczka. Wiedział, że jego czyste łapki są bezpieczne, więc spokojnie odpłynął do krainy leśnych snów.
Podobała Ci się ta historia? Twoja opinia pomoże nam tworzyć lepsze treści dla Twojego dziecka!
Pytania do jutrzejszej rozmowy, które pomogą utrwalić przesłanie bajki:
– Co by się mogło stać, gdyby Lisek nie umył łapek?
– Czy Ty też pamiętasz, żeby myć rączki przed jedzeniem?
– Umiesz pokazać, jak dokładnie myć rączki?
Inspiracją do stworzenia opowieści były wyniki badania przeprowadzonego przez Smith Child Health Research, we współpracy z Northwestern University Feinberg School of Medicine (2012). Badanie to pokazało, że regularna edukacja i prawidłowe mycie rąk znacząco zmniejszają liczbę zachorowań wśród dzieci szkolnych.
Ta opowieść należy do kategorii bajek o zdrowiu. Zobacz również nasze pozostałe bajki do czytania.